Jesień w górach blisko Zatora – gdzie zobaczyć najpiękniejsze widoki?
Złota jesień w górach niedaleko Energylandii
Zator kojarzy się przede wszystkim z jednym – kolejkami górskimi i mnóstwem emocji w Energylandii. To słuszne skojarzenie, bo park od lat przyciąga rodziny z całej Polski i potrafi wypełnić czas po brzegi wieloma atrakcjami. Warto jednak wiedzieć, że dosłownie rzut beretem stąd zaczynają się Beskidy. Jesienią, gdy powietrze robi się przejrzyste, a lasy złocą się na wszystkie odcienie, te góry potrafią zachwycić równie mocno, jak sam park.
Pobyt w okolicy Zatora to dobra okazja, żeby połączyć czas w Energylandii z wypadem w góry – spokojnym spacerem z widokiem, który zostaje w pamięci na długo. Krótkie górskie podejście stanowi naturalną kontynuację aktywnego wypoczynku, w sam raz nawet dla rodzin z dziećmi.

Inny rytm dnia, kilka kilometrów dalej
Po intensywnym dniu w Energylandii dobrze robi też inny rodzaj wrażeń, spokojniejszy, ale równie satysfakcjonujący. Zamiast kolejnej kolejki – cichy leśny szlak, zamiast muzyki z parku – śpiew ptaków i szum drzew. Jesienią góry pokazują się z najlepszej strony, bo widoczność ze szczytów bywa wtedy dużo lepsza niż latem, kiedy horyzont często ginie w letniej mgiełce. A skoro już wiadomo, że warto się wybrać, pytanie tylko, na który szczyt najpierw.
Inny Leskowiec – najbliższy widokowy szczyt
Najprostszą opcją na jest Leskowiec (922 m n.p.m.) w Beskidzie Małym. To trzeci co do wysokości szczyt tego pasma, a wyjątkowy jest z jednego powodu – na jego wierzchołku zachowała się dawna hala pasterska, dzięki czemu widok jest naprawdę otwarty, bez zasłaniających go drzew.
Z Targoszowa na szczyt prowadzi wygodny, żółty szlak około 3,5 km i niespełna półtorej godziny podejścia, więc trasa jest dostępna praktycznie dla każdego. Przy dobrej pogodzie, częstszej jesienią niż latem, widać stąd Tatry, Babią Górę, Pilsko i Gorce, a czasem nawet Wielką Fatrę po słowackiej stronie. Na szczycie stoi krzyż, maszt z flagą i ławka – można spokojnie usiąść i po prostu popatrzeć, zanim ruszy się dalej albo zawróci tą samą trasą.
Czupel – najwyższy punkt Beskidu Małego
Nieco dalej, ale wciąż w rozsądnym zasięgu wycieczkowym z Zatora, leży Czupel (930 m n.p.m.) – najwyższy szczyt całego Beskidu Małego i jeden z obowiązkowych punktów Korony Gór Polski. Wyrasta na obrzeżach Bielska-Białej, w Grupie Magurki Wilkowickiej, po zachodniej stronie doliny Soły.
Najkrótsza trasa prowadzi z Przełęczy Przegibek – to około 342 metrów podejścia i w sumie niecałe 3 godziny na całą wycieczkę, razem z odpoczynkiem przy pobliskim schronisku na Magurce Wilkowickiej. Dawniej szczyt był mocno zalesiony, ale po wiatrołomach i wycince zrobiło się na nim przestronniej, dzięki czemu można stamtąd zobaczyć Jezioro Międzybrodzkie, zbiornik na Górze Żar, a także Góry Zasolskie z Leskowcem i Łamaną Skałą w tle. Na szczycie czeka charakterystyczny kopiec z kamieni i drzewo z zawieszoną kapliczką.

Babia Góra – dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż spaceru
Dla osób szukających prawdziwego górskiego wyzwania po dniu spędzonym na aktywnościach w parku, dobrym wyborem będzie Babia Góra (1725 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich. To już nie jest popołudniowy spacer, tylko pełnowymiarowa wycieczka: najpopularniejsza trasa z Przełęczy Krowiarki przez Sokolicę i Markowe Szczawiny zajmuje 5–6 godzin w pętli, więc jesienią, przy krótszym dniu, wskazane jest wcześniejsze wyjście.
W zamian czeka widok, który w pogodny dzień sięga po Tatry, Małą Fatrę i Pasmo Policy. Warto jednak liczyć się z tym, że pogoda na Babiej Górze zmienia się szybko – silny wiatr i nagłe zamglenia to tu codzienność, dlatego ciepła kurtka w plecaku jest obowiązkowa, nawet jeśli w dolinie świeci słońce.
Wejście na szczyt jest płatne (teren Babiogórskiego Parku Narodowego), a z psami można wejść tylko wybranymi trasami. Dla osób, które wolą oszczędzić siły, dobrą alternatywą jest sam spacer do schroniska na Markowych Szczawinach – widoki są już bardzo dobre, a trasa dużo krótsza i łatwiejsza.
Góra Żar – widok połączony z odrobiną adrenaliny
Dla tych, którzy chcą przenieść trochę emocji z parku na szlak, dobrze sprawdzi się Góra Żar (761 m n.p.m.) nad Międzybrodziem Bialskim i Żywieckim. To jedna z bardziej rozpoznawalnych gór Beskidu Małego – ze zbiornikiem elektrowni szczytowo-pompowej na wierzchołku, torem saneczkowym i widokiem, który przyciąga też paralotniarzy. Na szczyt można wejść pieszo lub wjechać kolejką linową, co czyni to miejsce dobrym wyborem także dla osób z dziećmi lub mniej wprawionych w górskie podejścia. Z góry rozciąga się panorama na Jezioro Międzybrodzkie i okoliczne pasma Beskidu Małego.

Baza wypadowa, która ułatwia całą resztę
Niezależnie od tego, czy plan zakłada jeden dzień w Energylandii i jeden w górach, czy dłuższy pobyt rozłożony na kilka aktywności, wygodny nocleg w Zatorze potrafi zaoszczędzić sporo czasu i nerwów. Zamiast codziennego dojazdu z dalszej okolicy, można rano wyjść prosto na szlak albo do parku, a wieczorem wrócić na odpoczynek bez dodatkowych kilometrów w plecaku. To szczególnie wygodne rozwiązanie jesienią, kiedy dni są krótsze i każda zaoszczędzona godzina realnie wydłuża czas na zwiedzanie Energylandii czy wędrówek po górach.
Park i góry – dwa różne rodzaje przygody
Rollercoaster i górski szczyt mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać – oba dają moment, w którym na chwilę zapiera dech. Różnica polega na tym, że w Energylandii wraca się do kolejki po kolejną porcję adrenaliny, a na szczycie można zostać z widokiem tak długo, jak się chce.
Planując wypad w okolice Zatora niezależnie od tego, ile dni w nim spędzicie i ile z nich poświęcicie na góry warto wcześniej zarezerwować nocleg w Zatorze, zwłaszcza w sezonie, kiedy Energylandia i okoliczne szlaki przyciągają sporo turystów jednocześnie.